2. Marginalizowanie roli samorządów terytorialnych, podejmowane próby centralistycznego zarządzania instytucjami kultury (mnożenie instytucji narodowych), uzależnianie finansowania, wsparcia od określonej postawy politycznej (sympatii do rządu i jego polityki).
3. Koncentracja na przeszłości, wykorzystywanie kultury do polityk indoktrynacyjnych, uczynienie z historii głównego narzędzia promocyjnego tak jakby dzisiejsze osiągnięcia artystyczne nie miały znaczenia.
4. Preferowanie sztuki kiczowatej, pompatycznej, archaicznej, naśladowczej.
5. Pozostawienie wielu instytucji, NGO, uczelni artystycznych w stanie daleko idącej niepewności, poprzez znaczne wydłużenie (przesunięcie w czasie) procedury ustanawiania i zatwierdzania ich budżetów.
6. Przesunięcie (prawie o dwa miesiące!) rozstrzygnięć konkursów na granty.
7. Fatalna, wręcz szkodliwa polityka promocji Polski poza granicami kraju (Polskiej Fundacji Narodowej). De facto zniszczenie wieloletnich wysiłków P. Potoroczyna oraz wielu innych osób, instytucji, co spowodowało trudne do oszacowania skutki.
8. Mnożenie kosztów i skali wcześniej projektowanych przedsięwzięć inwestycyjnych (np. Muzeum Historii Polski, Muzeum Józefa Piłsudskiego), co w rezultacie zwiększy także koszty ich utrzymania.
9. Brak szacunku do autonomii instytucji artystycznych.
10. Wzrost kosztów utrzymania administracji, przy zmniejszonej efektywności jej działania.
Pominąłem fatalną politykę personalną, ze szczególnie bolesnym zerwaniem kontraktu np. z prof. P. Machcewiczem, odejściem dyr. A. Morawińskiej, dyr. M. Merczyńskiego, dyr. J. Klaty etc., etc., etc.
Najbardziej smuci mnie jednak fakt, że dziś na mapie Europy polski resort kultury przypomina bardziej IPN niż opiekuna i mecenasa aktywności artystycznej…
