Kobiety osobno, studenci osobno, samorządowcy osobno… skąd my to znamy ?

Dopiero Solidarność w 1980 roku połączyła rozmaite nurty sprzeciwu wobec władzy komunistycznej. Wcześniej każda grupa w pewnej separacji toczyła swój spór o prawdę, o własny byt, o określone prawa. Osobno robotnicy, inteligencja , studenci, drobni przedsiębiorcy. Trwało to lata.

O co innego walczyli ludzie kultury, inaczej o swoje prawa zabiegali robotnicy, a inaczej studenci. Punktem przełomowym było powstanie Komitetu Obrony Robotników, którego wywodzący się z inteligencji członkowie pomagali represjonowanym robotnikom i ich rodzinom. Wreszcie w 1980 r. „Solidarność” połączyła rozmaite nurty sprzeciwu wobec władzy komunistycznej i wybuchła „karnawałem”, który zapoczątkował trudną drogę do pokojowej transformacji ustrojowej.



Nie chodzi o to, by obecną sytuację Polski porównywać do lat, gdy nasza niepodległość była ograniczona, a władzę sprawowała partia koncesjonowana przez ZSRR. Jednak warto zauważyć analogię - dziś mocno podzielona Polska, także daje się dzielić w swych protestach. Osobno nauczyciele, wymiar sprawiedliwości, kobiety, studenci, samorządowcy. Każda z tych i innych grup interesariuszy walczy o swoje prawa – ograniczane i drastycznie zmieniane.

Mam też nadzieję, że na tym podobieństwo się kończy. Tym razem nie trzeba będzie lat, by te rozmaite sprzeciwy wobec władzy się połączyły. PIS nie zawiedzie. Da dobry pretekst. Nie będzie przeszkodą ewentualna publikacja wizerunków protestujących. To działa tylko gdy jest ich kilkudziesięciu. W licznej grupie, w tłumie połączonym przez wspólne przekonania ludzie przestają się bać, bo czują swoją siłę.

Rząd dał 500 + i ma bez wątpienia sporą grupę „pozyskanych”. Nie może być jednak złudzeń, iż na te 500 zł muszą zapracować ci, którzy je otrzymali. Jest ich po prostu dużo więcej niż milionerów. Jedną ręką dano, drugą trzeba będzie zabrać trzeba będzie za pomocą nowych podatków czy innych danin, zgodnie ze znaną maksymą: Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy.

Obniżony w stosunku do prognoz PKB, straty na giełdzie, podwyższany już wskaźnik inflacji, zapowiadane wzrosty cen na rozmaite usługi komunalne (uderzony finansowo samorząd nie ma wyjścia), a w tle słabo zapowiadające się wyniki negocjacji z UE a propos kolejnej perspektywy finansowej.

PIS dziś komplementuje Donalda Trumpa. A ten wyraźnie mówi Europie „radźcie sobie sami”, gospodarczo, finansowo, militarnie ! Odrzuca negocjowane umowy handlowe twierdząc, że są niekorzystne dla USA ?! to dla kogo miały być korzystne ? Niekonsekwencji w przekazach medialnych spora nadwyżka. Tu protestujących wobec takich przekazów cechuje największe rozproszenie. Wystarczy jednak ze zrozumieniem przeczytać list Donalda Tuska, by zrozumieć, jak także ten element jest istotny dla naszego państwa.

Atakowane są liczne grupy społeczne, zawodowe, polityczne. Ale każda osobno. Zawsze gdy wielu traci, nieliczni zyskują. Ale tracący dziś są odseparowani, wyalienowani, podzieleni, a nawet lekko skonfliktowani. Wzajemne żale pretensje, różnice zdań przysłaniają wzajemny wspólny mianownik : demontaż państwa prawa, zasad demokracji.

Martwi sytuacja w wojsku, policji, generalnie w służbach mundurowych, gdzie zasady awansu nie mają nic wspólnego z kompetencjami, doświadczeniem, potrzebami. Kolejni wysocy rangą generałowie i oficerowie są dymisjonowani lub sami odchodzą z armii. Mimo wszystko do końca pozostają wierni przysiędze, którą składali, pozostają lojalni wobec państwa polskiego, a nie jego chwilowych reprezentantów i nie reagują publicznie na działania MON-u. Sprzeciw wobec praktyk tam panujących w jakiejkolwiek postaci to ostateczność. Byłby dowodem dojścia do skrajności, a to proces obarczony poważnymi kosztami, często nieodwracalnymi.

Rok 2017 zapowiada się jako najgorszy i najkosztowniejszy po 1989 roku. Destrukcja demokratycznych instytucji zostanie pogłębiona, a ich naprawa prawdopodobnie może być rozpoczęta de facto po zmianie prezydenta.

Już dziś musi być jednak budowana alternatywa programowa dla PIS. Będzie wymagała odpowiedzi na podstawowe pytania: co dalej z 500 +, reformą oświatową, emerytalną etc. Przy już pojawiających się kosztach obecnych działań rządu, lata kolejnej kadencji mogą być niezwykle trudne, patrząc na możliwości finansowe państwa.

Tworzeniu nowych programów z pewnością nie służy obecna kondycja podzielonej opozycji politycznej. Liderzy rozmaitych akcji protestacyjnych są pozbawieni niezbędnego autorytetu, a ewidentne błędy Ryszarda Petru czy Mateusza Kijowskiego to swoiste prezenty dla ekipy rządzącej.

Jestem też przekonany, iż cykl wyborczy inaugurowany wyborami samorządowymi, a kończony wyborami prezydenckimi, będzie także procesem odnawiania kadr politycznych. Roczniki szczególnie aktywne w czasie wydarzeń 1980-81 czy też debiutujące po 1989 powoli odchodzą. Problem w tym, że następcy, skutecznie zniechęceni do aktywności politycznej, nie garną się do tej pracy. Braki w życiu społeczeństwa obywatelskiego, słabość NGO’s, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, nie sprzyja prawidłowo budowanym karierom. Dominuje raczej syndrom „Misiewicza” i to musi smucić najbardziej.
Trwa ładowanie komentarzy...