O autorze
Blog będzie obejmował przede wszystkim problematykę polityczną, ale także kulturalną oraz samorządową. Pisany z trzech perspektyw: europejskiej, krajowej i wrocławskiej, nie będzie nadmiernie osobisty, choć także odmienny od klasycznej formy felietonu. Za każdym razem odniesiony zostanie do innej, jednej tezy, będącej efektem określonej obserwacji lub refleksji. Wpisy na blogu mogą pojawiać się incydentalnie, generalnie natomiast będzie on miał charakter delikatnej prognozy w oparciu o bieżące wydarzenia, procesy polityczne lub kulturowe.
www.zdrojewski.info

O fałszowaniu historii

Lech Wałęsa jako pierwszy wyróżniony przez tygodnik "Time" Polak, pojawił się na jego okładce w 1981 roku.
Lech Wałęsa jako pierwszy wyróżniony przez tygodnik "Time" Polak, pojawił się na jego okładce w 1981 roku. Time, Okładka tygodnika Time
W ostatnim czasie ze smutkiem obserwuję rozmaite próby fałszowania historii. Dopóki rzecz sprowadzała się do mało akademickich polemik o plusach i minusach określonych wydarzeń czy rolach poszczególnych bohaterów można było je tolerować, jako element rozgrywek wyłącznie politycznych.

Dziś przekaz ma charakter bardzo szeroki, agresywny, często adresowany do najmłodszych odbiorców i jest z pewnością świadomą działalnością propagandową o określonym celu. Pomija się przy tym nie tylko fakty, ale także wcześniejsze, nie pasujące do obecnej narracji zmiany w poglądach, postawach rozmaitych kluczowych postaci.



Warto np. pamiętać, że Prezydent Bronisław Komorowski kontestował Okrągły Stół, natomiast Prezydent Lech Kaczyński brał udział w pracach jednego z tzw. podstolików, a nawet uczestniczył we wcześniejszych spotkaniach przygotowawczych w Magdalence. To jedynie drobiazg. Raczej usuwana przeszkoda dla klarownego własnego przekazu.
Fałszowanie historii niestety realizowane jest w praktycznie wszystkich aspektach i nie sprowadzają się jedynie do przemilczeń, ale wręcz tworzenia przekazów nie mających nic wspólnego z faktami. Podobnie jest z wyrażanymi opiniami i to przez funkcjonariuszy publicznych, reprezentujących najwyższe urzędy. Podczas pogrzebu „Inki” i „Zagończyka” Prezydent Duda dał przemówienie, które po prawej stronie sceny politycznej wzbudziło entuzjazm, a u reszty, cóż, zażenowanie, oburzenie, ale i zdziwienie. Prezydent zasugerował bowiem, jakoby po 1989 r. w Polsce rządzili zdrajcy, kontynuatorzy podporządkowanej Związkowi Radzieckiemu PZPR. Za haniebne uznał, że do pogrzebu dochodzi dopiero w 2016 r.
Ustalmy zatem podstawowe fakty, by zrozumieć, jakie są prawdziwe powody organizacji pogrzebu właśnie w tym roku. Szczątki Danuty Siedzikówny ps. „Inka” oraz Feliksa Salmanowicza, ps. „Zagończyk” odnaleziono w 2014 r. na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku. Ostatecznie IPN potwierdził identyfikację na początku 2015 r. Zatem pogrzeb wcześniej odbyć się po prostu nie mógł. Ostatecznie ustalono datę na 70. rocznicę zgładzenia „Inki” i „Zagończyka”.

A przecież to tylko część działań rządu PO-PSL oraz instytucji państwowych w ubiegłych latach. Już w 2011 r. Prezydent Komorowski podpisał Ustawę o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Z kolei w 2012 r. a nie dopiero teraz, ruszyły prace ekshumacyjne w zbiorowej mogile na tzw. „Łączce”. Od tego czasu zidentyfikowano 47 ciał polskich żołnierzy niepodległościowych zamordowanych w latach stalinowskich. Jeszcze w 2015 r. odsłonięto Panteon – Mauzoleum Wyklętych-Niezłomnych na kwaterze „Ł” warszawskich Powązek. Swój udział w jego powstaniu mieli Prezydent Komorowski, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, a także Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Panteon został wybudowany kiedy tylko było to możliwe, czyli zaraz po zakończeniu prac ekshumacyjnych.

Fałszowanie historii służyć ma bieżącej walce politycznej, ale nie ma w tym krztyny logiki. Podczas spotkania promującego autobiografię polityczną Jarosław Kaczyński mówił, że należy pamiętać, że na przełomie PRL-u i III RP Lech Kaczyński był pierwszym zastępcą przewodniczącego „Solidarności”. W tym momencie prowadzący spotkanie Michał Karnowski podpowiedział teatralnym szeptem „praktycznie to on przewodził”, co Kaczyński zaraz powtórzył. A zatem Lech Kaczyński „praktycznie” przewodził „Solidarności”, Lech Kaczyński uczestniczył w Okrągłym Stole, później był ministrem w kancelarii Prezydenta Wałęsy, ministrem w rządzie Jerzego Buzka, w końcu sam został prezydentem. Jak zatem Prezydent Duda, który wielokrotnie wspomina, że chciałby być kontynuatorem dzieła śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, może dezawuować wszystkich polityków będących u władzy od 1989 r.?
A przecież tych większych i mniejszych fałszerstw jest dużo więcej, wspomnieć należy o jeszcze przynajmniej jednym z nich. Podczas lipcowego szczytu NATO (który odbywał się w Warszawie dzięki zabiegom dyplomatycznym poprzednich władz Polski, w szczególności Prezydenta Komorowskiego i Ministra Siemoniaka) na Stadionie Narodowym pokazano wystawę „Polska w NATO”, na której były zdjęcia Jana Olszewskiego czy Lecha Kaczyńskiego, a nie znalazło się miejsce chociażby dla tych, którzy wejście do NATO sfinalizowali – Bronisława Geremka, Jerzego Buzka, Aleksandra Kwaśniewskiego. O innych zasłużonych nie wspominając…

Święto rocznicowe związane z pozyskaniem F-16 także wykorzystano do pominięcia kluczowej roli ministra obrony, św. pamięci Jerzego Szmajdzińskiego i jego zastępcy Janusza Zemke.
Gdy 31 sierpnia rano zobaczyłem pierwszą stronę „Gazety Polskiej Codziennie”, powiązanej z politykami PiS-u, na której znajdował się tytuł „Pierwsza rocznica w wolnej Polsce”, przestałem się dziwić. To zaczęło układać się w klarowną całość. Po prostu prawda historyczna nie ma znaczenia.

Przypomnę, iż przez ponad 11 lat byłem prezydentem Wrocławia. W tym czasie walka o prawdę historyczną toczyła się z użyciem dwóch fałszywych mitów „miasta w którym każdy kamień mówi po polsku”, a „ziemie po prostu wróciły do macierzy” z mitem wyłącznie niemieckiej historii miasta. Nie bez problemów, ale udało się przywrócić miastu godność z prawdą o jego historii z elementami polskimi, czeskimi, habsburskimi i oczywiście niezwykle istotnego dorobku niemieckiego. Nazwiska Berga, Grossera, Mendelsohna, Poeliziga, Pluddemanna nie są wrocławianom obce. Pomógł prof. Norman Davies pisząc na moją prośbę historię Wrocławia. Dziś prawda o historii Wrocławia jest dla miasta żródłem jego siły i tworzy ważny wzorzec np. dla Lwowa.

Broniłem dorobku śp. Janusza Kurtyki, pomagałem w publikacji wielu krytycznych wydań obejmujących współczesną historię. Sporo wysiłków włożyłem w prace ratunkowe nekropolii z polskimi grobami zlokalizowanymi poza naszymi granicami. Wszystko po to, by nie zacierała się pamięć, a tym bardziej nie była fałszowana nasza historia. Dziś to nie obcy, lecz grupa rodaków manipuluje faktami.

Przyznam, iż obawiałem się także o kształt obchodów w Stoczni Gdańskiej, o to, co tym razem powie Prezydent RP. Tym razem szczęśliwie zawiodłem się – Prezydent Duda podał Prezydentowi Wałęsie rękę przekazując znak pokoju, a następnie, podczas uroczystości w historycznej Sali BHP, gdzie Wałęsy już nie było, mimo wszystko wspomniał o Jego roli. Media o tym geście mówiły przez kolejne dni. I to jest właśnie najgorsze – cieszymy się z tego, co powinno być normalnością, a nad nienormalnością zaczynamy przechodzić do porządku dziennego.
Trwa ładowanie komentarzy...